170. Napaść na potwora

Witam po raz pierwszy w tym roku. Ten rozdział powinien pojawić się jako 169, ale jakoś nie pasował mi ze względu na święta. Myślę, że wróciłam nie wiem na jak długo, ale mam nadzieję, że uda mi się skończyć tego bloga.

Wydał z siebie cichy jęk. Zdezorientowany leżał na podłodze w kałuży własnej krwi. Nie miał pojęcia, czy nadal jest wilkołakiem, czy już człowiekiem.  Nie miał siły, żeby spojrzeć chociażby na swoje ręce, żeby się o tym przekonać.  Zresztą nawet gdyby miał na to siłę, to na wiele by się to nie zdało. Wszystko wokół wirowało. Ból powoli zaczął zanikać, a świat zdawał się oddalać. Remus powoli zaczął odpływać, gdzieś w nicość. W końcu wszystkie otaczające go dźwięki odeszły i nastała cisza po, której to wszystko co widział zaczęło się rozpływać. Minęły może sekundy, a może i minuty, aż wreszcie ogarnęła go kompletna ciemność, która przyniosła jego obolałemu ciału ukojenie.

Nastał poranek ¾ składu Huncwotów właśnie budziło się do życia. Chłopcy leżeli w łóżku i wesoło ze sobą rozmawiali. Cieszyli się, że nie musieli jeszcze wstawać. W końcu była sobota i mogli sobie pozwolić na chwilę lenistwa. Właściwie od samego rana planowali jak uprzykrzyć życie nauczycielom. Jakoś wyjątkowo nie potrafili wymyślić czego spektakularnego, czegoś co na długo pozostałoby profesorom w pamięci. Gryfoni zgodnie uznali, że to nie jest ich dzień na „knucie” i odpuścili sobie planowanie nowego kawału. Ze względu na fakt, że już niebawem mieli zakończyć swoją edukację nie chcieli decydować się na przypadkowe, banalne numery. Za wszelką cenę chcieli zostać zapamiętani tak, aby nauczyciele kojarzyli ich z ambitnymi, aczkolwiek szalonymi kawałami.
- Chcę powiedzieć o nas Lily. – James uznał, że powinien poruszyć tę kwestię z chłopakami. Syriusz i Peter wlepili wzrok w Rogacza.
- Nie wiedziałem, że mamy romans! – Wypalił Peter. Pettigrew szybko jednak urwał widząc karcącą minę Łapy.
- Myślę, że powinieneś się z tym wstrzymać. Najpierw uzgodnić to z Remusem, w końcu tu chodzi o niego.
- Evans się martwi. Wie kim staje się podczas pełni Remus i to ją niepokoi. Chcę jej zdradzić naszą tajemnicę właśnie po to, żeby się nie martwiła. Zresztą jak jej nie powiem to ona pewnego dnia może po prostu sama próbować się czegoś dowiedzieć. Nie chcę jej narażać. Tak samo jak nie chcę narażać Remusa.
- Rogaty, nadal uważam, że powinieneś to uzgodnić z Lunatykiem, bo to wszystko dotyczy głównie jego. Jeżeli Remus nie będzie mieć  zastrzeżeń to ja również. – odezwał się Syriusz. Black miał nadzieję, że jakoś zmieni nastawienie Jamesa i przekona swojego najlepszego przyjaciela do zostawienia „tajemnicy Huncwotów” – właśnie Huncwotom. Łapa ufał Evans, jednakże wolał nie wtajemniczać jej z uwagi na fakt, że im więcej osób wie tym większe prawdopodobieństwo, że wszystko się wyda, a to mogłoby zaszkodzić nie tylko im, ale przede wszystkim Lupinowi, a tego bardzo nie chciał.

Szkolna pielęgniarka upewniwszy się, że nadszedł odpowiedni moment weszła do ukrytego we wnętrzu wierzby bijącej tunelu. Mimo tego, że przemierzała ten tunel już wiele razy to czuła ogromne współczucie. Za każdym razem idąc tą drogą zastanawiała nad tym, dlaczego ten młody mężczyzna musi borykać się z takim cierpieniem. Bywało, że czuła dławiącą ją od środka wściekłość. Była zła na świat, że był tak niesprawiedliwy. Pani Pomfrey nie spodziewała się tego, co zastała na końcu tunelu. Wchodząc do Wrzeszczącej Chaty do głowy by jej nie przyszło, że na środku pomieszczenia zastanie zakrwawione, niemal pozbawione życia ciało Remusa. W swoim życiu widziała niewiele takich sytuacji. Od razu po otrzymaniu dyplomu udało jej się załapać się do pracy w Hogwarcie. Nie ma się, co oszukiwać praca szkolnej pielęgniarki rzadko kiedy wiązała się ze skomplikowanymi przypadkami medycznymi. Owszem bywało, że któryś uczeń przetransmutował swojego kolegę w bliżej nieokreślony przedmiot, bądź jakiś eliksir wybuchnął na zajęciach i opryskał pół klasy, co skończyło się u co poniektórych wyrośnięciem dodatkowej kończyny, ale były to wypadki nieliczne. Najczęściej usunięcie skutków tych zdarzeń nie stanowiło dla niej większego wyzwania, ale to, co miała teraz przed sobą przerosło jej wszelkie oczekiwania. Kobieta doskoczyła do nieprzytomnego mężczyzny i zaczęła sprawdzać, czy jeszcze żyje. Lupin stracił dużo krwi. Jego bladość dała pielęgniarce do zrozumienia, że nie miała za wiele czasu, żeby go uratować. Niewiele myśląc przylgnęła do chłopaka i teleportowała się z nim do Szpitala Świętego Munga.

Metaliczny zapach i ciągły szum, otępienie i ogólna dezorientacja.Nie wiedział gdzie jest i co się z nim dzieje. Ta niewiedza była chyba gorsza niż ciągły ból. Były jednak momenty kiedy nie bolało, kiedy czuł ciepły dotyk, czyjeś palce, które jakby pieściły jego skórę. Być może ten dotyk był tylko wyobrażeniem, które pojawiło się w jego mózgu jako odskocznia od ciągłego bólu. Tego nie wiedział. Tak samo jak nie wiedział, jak długo już trwa ten stan, jednak dałby wszystko, żeby w końcu wszystko się rozjaśniło. Jeśli miał umrzeć to chciał mieć to za sobą i po prostu przejść na drugą stronę.

- Ktoś zaatakował Remusa. – Syriusz wszedł do dormitorium i z całej siły uderzył pięścią w ścianę. Dłoń chłopaka zaczęła puchnąć on jednak za bardzo się tym nie przejmował . – Ktoś musiał nas obserwować.
- Łapo, co ty mówisz! Przecież było pusto sprawdzaliśmy na mapie…
- Właśnie nie sprawdzaliśmy! Nie chciało nam się cholera! – Black zaczął wrzeszczeć. – Ktoś torturował go we Wrzeszczącej Chacie, a myśmy temu nie zapobiegli. Jeżeli Lupin z tego nie wyjdzie to, to będzie nasza wina. Obiecaliśmy sobie, że będziemy go chronić, a niewykluczone, że właśnie my sprowadziliśmy tego kogoś na niego. Nasza nieuwaga może kosztować Remusa życie.
- Skończ panikować. Musimy tego kogoś złapać. Założę się, że to Snape. Rozkwaszę mu ten krzywy nochal! – James poderwał się na równe nogi i sięgnął po Mapę Huncwotów. Z rozmachem rozłożył ją i gdyby nie to, że mapa została odpowiednio zabezpieczona to najpewniej po tak gwałtownym otwarciu byłaby w co najmniej dwóch kawałkach. Syriusz zawahał się na sekundę, gdyż nie wiedział, co chce zrobić Rogacz. Był w stu procentach pewny, że jego najlepszy przyjaciel w tej chwili nie myśli racjonalnie i może ściągnąć na nich jeszcze większe kłopoty.
- A jeżeli to nie on? Powinniśmy to przeanalizować nim cokolwiek zrobimy. W tej chwili najważniejszy jest Remus, może poczekamy, aż odzyska przytomność i coś powie…
- Czyżbyś się bał, że Snape oberwie niepotrzebnie? Przecież oboje wiemy, że ta gnida jeśli jeszcze nie została śmierciożercą to wstąpi w szeregi najwierniejszych sługusów Czarnego Pana zaraz po zakończeniu Hogwartu. Jednak zrobisz jak chcesz. Ja osobiście nie zamierzam cię do niczego zmuszać, to jest twój wybór. Zrób tak, żebyś mógł żyć zgodnie ze swoim sumieniem! – Wybiegł trzaskając drzwiami. Peter wytrzeszczył oczy, a Łapa zamyślił się. Wahał się kilkanaście sekund, aż w końcu podjął decyzję, ze nie może zostawić Rogacza samego z tym wszystkim, nawet jeśli okazałoby się potem, że nie miał racji.
Znaleźli Smarkerusa w jednym z lochów. Z racji tego, że byli we trójkę (Glizdogon znany był z tego, że zawsze szedł za tłumem, więc widząc, że Łapa i Rogacz pobiegli zemścić się na Ślizgonie to poszedł za nimi) bez większych problemów obezwładnili przeciwnika. Zdezorientowany Snape nie zdążył nawet opuszkami palców dotknąć różdżki. Jim przy użyciu magii związał Ślizgona i wyczarował tuż nad jego głową wiadro z wodą. Chłopcy rozpoczęli przesłuchanie. Tym razem nie było miejsca na litość, gdyż ofiarą był jeden z nich. Potter przepytywał Severusa:
- Co zrobiłeś Remusowi?!
- Nie wiem, o czym bredzisz Potter. Myślisz, że jestem chory na umyśle, żeby zbliżać się w pełnię do tego potwora! – Chłodny, aczkolwiek spokojny głos Smarkerusa podziałał na rozczochrańca jak płachta na byka. Czarnowłosy machnął delikatnie różdżką i wiadro z wodą przechyliło się. Strumień zimnej wody zalewał twarz Ślizgona sprawiając, że zaczął się krztusić.
- Czemu akurat on? Dlaczego czekałeś, aż wyjdziemy stamtąd? – Rogacz postanowił zmienić trochę taktykę.
- Potter nie wiem kurwa o czym mówisz! – ledwo skończył mówić kiedy kolejny raz Huncwot zaczął go podtapiać. Ślizgon zaczął się krztusić i kaszleć. Dodatkowo był zdezorientowany, gdyż nie miał pojęcia o, co w tej całej sprawie chodzi.
- Daję ci ostatnią szansę… zadam inne pytanie. Od kiedy nas śledziłeś i co widziałeś?! – wyszeptał przykładając mu różdżkę do serca. Woda kolejny raz chlusnęła Severusowi prosto w twarz. Tym razem nie był podtapiany długo, gdyż do pomieszczenia wkroczył woźny.
- Chuligani! Co, wy tu robicie! Rozwiązać go w tej chwili! – Filch wrzeszczał jak opętany. Potter z niechęcią uwolnił Snape’a. Rozwiązując sznury nachylił się nad nim i obiecał mu, że to jeszcze nie koniec. – A co, to za świstek papieru? Pewno jakieś czarnomagiczne cudo… niebezpieczny przedmiot! – Argus wskazał na Mapę Huncwotów.
- Koniec psot! – Mruknął Syriusz, który jakby ocknął się z letargu. Mapa została zamknięta przed wścibskim spojrzeniem woźnego, nie oznaczało to jednak, że nie mieli kłopotów. Cała trójka wiedziała, że najgorsze jest właśnie przed nimi…

5 Komentarze

  1. Rozdział bardzo wzruszający. Jestem bardzo ciekawa, co stało się Remusowi i mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie. Huncwoci jak zwykle za winnego uważają Snape’a, ale pokazuje to do czego są w stanie się posunąć dla przyjaciela. Czyżby właśnie bezpowrotnie utracili swój skarb?? Baaaardzo bym chciała, żeby notki pojawiały się regularnie, bardzo lubię Twojego bloga i byłoby super, gdyby udało Ci się dokończyć tą historię!
    W wolnej chwili serdecznie zapraszamy do nas:http://qwertzxcvb.blog.pl bardzo zależy nam na opinii kogoś doświadczonego :)

  2. Bardzo udany rozdział, cieszę się, że powróciłaś po dłuższej przerwie. Mieliśmy wstęp do ciekawego wątku o polowaniu na oprawcę Lupina. Podobało mi się też przedstawienie reakcji Huncwotów i powrót do znęcania nad Snape’em. Dobrze, że James nie powiedział Lily o animagii. Ciekawe, jak dalej rozwinie Pani akcję.

    Pozdrawiam
    Suprema Lex

  3. Cieszę się, ze wróciłaś, bo naprawdę długo Cię nie było. Mnie długo u Ciebie nie było, a mialam do nadrobienia zaledwie kilka rozdziałów.

    Co do treści.,.. Czyli nie Snape? to kto? kurczę nikt mi nie przychodzi do glowy.

    I o ile nie dziwię się Jamesowi, ze to Severusa obwinil, to naprawdę powinien się wstrzymać. Owszem, ma rację, Snape jeśli nawet nic nie zrobił Remusowi, to ma wystarczająco dużo na sumieniu… Ale mogą mieć przez to poważne problemy…
    cóż… i raczej będą je mieć.

    czekam na ciąg dalszy i mam nadzieję, ze pojawi się wcześniej niż za kilka miesięcy. życzę weny,

    Vicky

    in-love-with-an-angel.blog.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.